„Roman Polański szukał mojej rodziny, chciał podziękować”. Potomek ludzi, którzy ukrywali reżysera, zabiera głos

  • – To wyraz najwyższego człowieczeństwa ze strony moich dziadków – mówi Stanisław Buchała, wnuk Stefanii i Jana Buchałów, którzy podczas wojny ukrywali przed Niemcami 10-letniego wówczas Romana Polańskiego.
  • Rodzina Buchałów w najbliższych dniach ma zostać odznaczona przez Izrael medalem „Sprawiedliwi wśród Narodów Świata”
  • Światowej sławy reżyser Roman Polański złożył świadectwo w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie po tym, jak poznał wnuka Buchałów na planie filmu dokumentalnego

– To duma, że moja rodzina zdobyła się na coś takiego – mówi Stanisław Buchała. Wnuk polskich chłopów, którzy podczas Holocaustu ukrywali Romana Polańskiego, w najbliższych dniach odbierze medal „Sprawiedliwi wśród Narodów Świata”.

– Skoro Polański to pamięta, to znaczy, że miał się tam dobrze, że mile to wspomina. Szukał mojej rodziny, chciał podziękować. Nie zapomniał, nie zamknął drzwi, ale wracał i chciał podziękować – mówi Pan Stanisław, który poznał zdobywcę Oscara na planie filmu dokumentalnego pod roboczym tytułem „Polański, Horowitz”. To właśnie twórcy tego filmu, Anna Kokoszka-Romer i Mateusz Kudła, odszukali rodzinę Buchałów i doprowadzili do spotkania Pana Stanisława ze światowej sławy reżyserem.

Reżyser, który podczas Holocaustu stracił prawie całą rodzinę – w tym ciężarną matkę i babcię – przez lata próbował odszukać gospodynię, której zawdzięcza życie. Po wojnie dwukrotnie wracał do Wysokiej – niewielkiej wsi pod Krakowem, gdzie ukrywali go Buchałowie. Jednak ślad po rodzinie zaginął.

– Szukaliśmy kilka lat – mówi Anna Kokoszka-Romer. – Rozmawialiśmy z mieszkańcami wsi, ale ci nie potrafili powiedzieć, gdzie wyjechali Buchałowie. Sprawdziliśmy księgi parafialne, wertowaliśmy stare książki telefoniczne. W końcu trafiliśmy na trop wnuka Jana i Stefanii Buchałów. Umówiliśmy się na spotkanie – mówi współproducentka filmu. 

– O tym, że babcia ukrywała Romana Polańskiego, pan Stanisław dowiedział się od nas. Był tym zupełnie zaskoczony – opowiada Mateusz Kudła. – Podczas rozmowy wyjął z kieszeni koszuli jakieś zawiniątko. To były fotografie sprzed 70 lat, a na nich… Stefania Buchała! Kobieta, której odwaga uratowała życie małemu chłopcu – relacjonuje współproducent.

Filmowcy zaaranżowali spotkanie Romana Polańskiego z wnukiem ludzi, którzy go ocalili. Doszło do niego w Wysokiej podczas kręcenia filmu. Reżyser opowiedział, jak wyglądało ukrywanie się na wsi: rodzina była bardzo uboga, nie było prądu i nie starczało jedzenia. Z kolei Buchała pokazał Ocalonemu zdjęcia Stefanii i odręczny list napisany przez jego babcię. Scena znajdzie się w powstającym filmie.

– Dużo pamiętał, dużo się od niego dowiedziałem o mojej rodzinie. Wszystko opisywał, co gdzie się znajdowało – opisuje spotkanie pan Stanisław. – Wspominał, że opowiadał mojemu tacie że istnieje coś takiego, jak pociąg. Mój tata nie wierzył, nikt nie wierzył. W końcu Polański zabrał tatę na stację, żeby pokazać mu pociąg – mówi.

Po spotkaniu reżyser postanowił złożyć świadectwo w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie, co rozpoczęło proces. Specjalna Komisja, której przewodniczy sędzia Sądu Najwyższego Izraela, zadecydowała o nadaniu Buchałom tytułu “Sprawiedliwi wśród Narodów Świata”.

„Stefania Buchała zapewniła mi schronienie ryzykując życie własne i swojej rodziny” – wyznał Roman Polański w świadectwie, które kilka lat temu złożył w Yad Vashem. „To była wrażliwa, łagodna i ciężko pracująca kobieta” – pisał Roman Polański w świadectwie.

– To wyraz najwyższego człowieczeństwa ze strony moich dziadków. Niech ludzie wiedzą, szczególnie podczas tej pandemii, że ktoś może coś zrobić bezinteresownie dla drugiego człowieka – mówi pan Stanisław. – Dziadkowie byli super – dodaje.

Medal trafił już do Ambasady Izraela w Warszawie. Pan Stanisław odbierze go w najbliższych dniach podczas uroczystej ceremonii. Ambasada ze względów bezpieczeństwa nie zdradza daty oraz miejsca uroczystości.